Hospicjum to też życie

Coroczny projekt realizowanym przez nasze Stowarzyszenie to „Hospicjum to też życie” Ogólnopolska Kampania Społeczno-Edukacyjna koordynowana przez gdańską Fundację Hospicyjną pod przewodnictwem ks. dr. Piotra Krakowiaka, Krajowego Duszpasterza Hospicjów.

 

Hospicjum to też Życie

 

Każda Kampania przebiega pod innym hasłem. Wydarzenia organizowane w ramach „Hospicjum to też życie” zależą właśnie od dominującego w danym roku tematu. Powtarzającym się elementem w ramach Kampanii jest koncert Voices for hospicies (Głosy dla hospicjum). Odbywa się on jednego dnia nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. To dzień, w którym ludzie wznoszą swoje głosy, talenty na rzecz osób terminalnie chorych. Żorskie Stowarzyszenie uczestniczy w „Hospicjum to też życie” od 2005 roku. Jak wyglądały Kampanie w naszym mieście?

Rok 2005

W 2005 roku II Ogólnopolska Kampania Społeczno-Edukacyjna „Hospicjum to też życie” trwała od 8 października do 30 listopada. Skupiona była ona wokół hasła „Zdążyć z prawdą”. Akcję promowały kolorowe plakaty, billboardy rozwieszone w wielkich miastach, programy telewizyjne i radiowe nawiązujące do tej tematyki. Twarzami kampanii było troje podopiecznych gdańskiego hospicjum. 5-letnie bliźniaczki Agatka i Małgosia, z wrodzoną łamliwością kości, znajdujące się pod opieką domową, oraz Krzysztof, 36-letni mężczyzna z chorobą nowotworową, mieszkający w hospicjum stacjonarnym. Ich twarze mogliśmy zobaczyć również na plakatach rozklejonych w Żorach.

Do akcji przystąpiło 118 ośrodków hospicyjnych z całego kraju. Każdy ośrodek, uczestniczący w kampanii, zobowiązał się do zorganizowania na swoim terenie dwóch wydarzeń: koncertu w ramach ogólnoświatowej akcji Voices for hospices (Głosy dla Hospicjum) oraz debaty na temat przekazywania prawdy o nieuleczalnej chorobie. Dodatkowo każdy ośrodek podzielił się z własną historią związaną z trudnościami w opiece nad nieuleczalnie chorymi (historię z żorskiego hospicjum publikujemy poniżej). Jednocześnie miały miejsce akcje na rzecz wsparcia finansowego hospicjów, obejmujące cały kraj. Można było na przykład wysłać charytatywny sms, wziąć udział w Specjalnych Zakładach Totalizatora Sportowego.

Koncerty charytatywne na początku października na rzecz hospicjów zwane Voices for hospices (Głosy dla Hospicjum) odbywały się na świecie od kilku lat. Dodatkowo od 2005 roku ten dzień został ogłoszony Światowym Dniem Hospicjum.

8 października w Miejskim Ośrodku Kultury w Żorach rozpoczął się koncert „Miłość niejedno ma imię” (w całej Polsce odbyło się ok. 80 imprez tego rodzaju) przygotowany przez Annę Piotrowską i Anetę Antosiak. Podczas wieczoru usłyszeliśmy kilkanaście znanych polskich piosenek oraz wiersze o miłości. Wystąpiło na nim wspólnie 28 żorskich głosów dla hospicjum: uczniów szkół średnich, studentów, osób pracujących, które postanowiły wznieść wspólnie swój głos na rzecz hospicjum. Piosenki ukazywały kolejne oblicza miłości. Młodzi amatorzy wykonali je na wysokim poziomie, śpiewając z sercem i zaangażowaniem. Na zakończenie wszyscy wspólnie zaśpiewaliśmy hymn ówczesnej Kampanii – „Dni, których jeszcze nie znamy”.

Z kolei 20 października 2005 roku w Miejskim Ośrodku Kultury odbyła się debata na temat przekazywania prawdy o nieuleczalnej chorobie. Przybyło na nią wielu zaproszonych gości oraz osób zainteresowanych tematem. Debatę otworzyła ówczesna Prezes żorskiego hospicjum Dorota Domańska, następnie mogliśmy usłyszeć wystąpienia zaproszonych gości: dr Romany Antonowicz („Rola wolontariusza w posłudze hospicyjnej”), dr. Grzegorza Słomiana („Organizacja, cele i zadania opieki paliatywno-hospicyjnej – aspekt medyczny”) oraz ks. Benedykta Zowady („Duchowy wymiar opieki hospicyjnej”). W refleksjach nad rozważanym tematem pomagały utwory wykonane na gitarze klasycznej przez Jacka Świtacza, nauczyciela z żorskiej Szkoły Muzycznej.

2007

Ponownie wzięliśmy udział w Kampanii w 2007 roku. Hasło towarzyszące wydarzeniom brzmiało: „Wolontariat Hospicyjny – Lubię Pomagać”. Działania miały na celu zachęcenie do zaangażowania się w pomoc na rzecz chorych. Kampania trwała od 1 października do końca listopada. Ponownie można było wesprzeć Kampanię poprzez SMS-y i wpłaty na konto na rzecz hospicjów. Koordynatorem Kampanii w Żorach był Grzegorz Lepich.

W ramach „Voices for hospicies” głos oddano tym razem zarówno chórzystom, jak i … harleyowcom. Zebrali się oni 29 września na żorskim Rynku. Można było obejrzeć ponad 50 motorów, zrobić sobie na ich tle zdjęcie, a nawet – rundę wokół rynku. Zainteresowanie żorzan było ogromne. Na Rynek dotarło bardzo wiele osób. Następnie zaczął się koncert z udziałem czterech chórów: „Gloria” i „Schola Cantorum Sariensis” z kościoła św. Filipa i Jakuba, „Canticum Novum” z Kleszczówki oraz „Vox Animum” z rybnickiego Niewiadomia.

W ramach Kampanii odbyły się również spotkania dotyczące wolontariatu hospicyjnego. Zostały one zorganizowane przez Ilonę Ratajczak w Gimnazjum nr 5 im. Jana Pawła II. Uczniowie mieli możliwość poszerzenia swojej wiedzy na temat pomagania ludziom chorym, nauczyć się, co zrobić, by „lubić pomagać”.

Aneta Antosiak

Historia z żorskiego hospicjum (wysłana do Fundacji Hospicyjnej w ramach kampanii „Hospicjum to tez życie” 2006)

To było kilka lat temu, gdy bardzo niewiele osób wiedziało coś bliższego na temat opieki nad chorymi terminalnie. Moją historią chciałam pokazać, że o takiej opiece należy mówić, by nie powtarzały się podobne sytuacje.

Zgłoszono do naszej poradni chorą na raka, starszą panią. Mieszkała u niej siostrzenica wraz z mężem i dziećmi. Opiekowała się swoją ciocią z miłością, dbając o jej potrzeby. Była to już osobą stale leżąca, ale wciąż w dobrym stanie. Do pomocy rodzinie przyznano wykwalifikowaną opiekunkę z pomocy społecznej. Po zgłoszeniu starsza pani została przebadana przez lekarza, odwiedziłam ją również ja, pielęgniarka. Był środek tygodnia. Następna moja wizyta została zaplanowana na poniedziałek. Codziennie u pacjentki miała zjawiać się opiekunka…

W niedzielę stan starszej pani gwałtownie się pogorszył, przestała prawie kontaktować. Gdy odwiedziła ją opiekunka, przeraziła się. Nie była zupełnie przygotowana do opieki nad osobą w takim stanie. Powiedziała siostrzenicy, że taką osobę się zostawia, że nic się z nią nie robi, bo jeżeli nie odzywa się, nie rusza się, to znaczy, że już odchodzi. Kazała zamknąć drzwi do chorej i czekać…

Zjawiłam się tam w poniedziałek. Siostrzenica z opiekunką siedziały w dużym pokoju. Okna były otwarte, bo w całym mieszkaniu panował smród. Weszłam do chorej. Wyglądała strasznie, łóżko było przemoczone, chora miała zaschnięte, krwawiące usta. Kontaktowała, gdy do niej się zwracałam. Nie wiedziałam, od czego zacząć. Dałam pić chorej, która na początku robiła to z ogromnym trudem. Zajęłam się nią, posprzątałyśmy też pokój. Wytłumaczyłam siostrzenicy, co powinna dalej czynić, że jest to czas, w którym przy chorym i cierpiącym można trwać, pomóc mu odejść. Była zaskoczona, że jeszcze można opiekować się taką osobą. Starsza pani zmarła kilka dni później, do końca była otoczona opieką ze strony rodziny.

Urszula Kotlarska, pielęgniarka